Z perspektywy Sienny
Poranne światło miękko wlewało się do pokoju, rzucając złote kształty na drewnianą podłogę. Cisza w domu przy stajniach wydawała się zbyt głośna. Siedziałam na skraju łóżka, z podkulonymi nogami i ramionami owiniętymi wokół kolan. Miękka, biała sukienka, którą miałam na sobie, była pognieciona od tego, jak spałam — o ile w ogóle można to było nazwać snem. Oczy piekły mnie od p
















