Z perspektywy Sienny
Poranne słońce prześlizgiwało się przez białe zasłony, miękkie i ciepłe na mojej skórze. Przeciągnęłam się powoli, wciąż czując lekkość i błogość po wczorajszej nocy. Pocałunek Lorenza wciąż tkwił na moich ustach, a to, w jaki sposób trzymał mnie w ramionach, jakbym była czymś niezwykle cennym — pozostało ze mną jak ciepłe wspomnienie, którego nie chciałam zapomnieć.
Ale nie c
















