Perspektywa Sienny
Poranek był cichy, niemal spokojny, a miękkie światło słoneczne przesączało się przez zasłony, gdy siedziałam przy stole w jadalni z Donato, Lorenzo i Emilio. W powietrzu unosił się delikatny zapach kawy i jajek, a w ich obecności było coś ciepłego, co sprawiało, że czułam się... bezpieczna. Niezbyt często czułam się w ten sposób – jakbym gdzieś przynależała. Ale z nimi było ina
















