Punkt widzenia Sienny
Pierwszym, co poczułam, było ciepło pościeli otulającej mnie jak kokon. To dziwne tak plątać się w miękkim materiale, gdy przywykło się do szorstkości własnego łóżka. Powoli otworzyłam oczy, przyzwyczajając się do miękkiego, porannego światła wpadającego przez cienkie zasłony. Złocisty blask skąpał pokój w niemal eterycznej mgle, a ja przez chwilę po prostu tam leżałam, chłon
















