W kuchni panował półmrok, a ciepły blask górnych świateł rzucał miękkie cienie na ściany. Sienna siedziała przy dużym drewnianym stole, zaciskając palce na krawędzi kubka, z którego od kilku minut nie upiła ani łyka. Jej myśli wciąż pędziły, a ciężar nocnych rewelacji uciskał jej pierś niczym namacalna siła.
Emilio, Lorenzo i Donato siedzieli wokół niej; ich obecność była zarazem obezwładniająca,
















