Punkt widzenia Sienny
Cisza w pokoju była dusząca, gęsta od napięcia i niewypowiedzianych słów. W powietrzu wciąż unosiła się ostra woń środka antyseptycznego, mieszając się ze słabym, metalicznym zapachem krwi. Lorenzo siedział na kanapie, a jego typowy, pewny siebie uśmieszek przygasł pod wpływem wyczerpania i bólu, ale wciąż tam był – bo on zawsze musiał sypać żartami, nawet gdy krwawił.
Usiadł
















