POV Sienna
W pokoju było cicho, nie licząc słabego tykania zegara. Siedziałam przy kuchennym stole, zaciskając palce na jego krawędzi, a w głowie wciąż huczało mi od wszystkiego, co się wydarzyło. Emilio, Lorenzo i Donato siedzieli wokół mnie; ich spojrzenia były uważne, cierpliwe. Nie naciskali. Nie żądali odpowiedzi. Po prostu pozwolili mi trwać w gęstym, duszącym ciężarze moich własnych myśli.
















