Perspektywa Sienny
Nie mogłam oddychać.
Dobra, może to zabrzmiało dramatycznie. Ale tak właśnie się czułam.
Siedziałam na łóżku z kolanami podciągniętymi do klatki piersiowej, wpatrując się w światło księżyca wkradające się przez okno. Jesteśmy Donami, Sienno. Ich słowa wciąż zapętlały się w mojej głowie jak zacięta płyta, uniemożliwiając skupienie się na czymkolwiek innym.
Powinnam być wściekła.
















