POV Sienny
W momencie, gdy moje krzesło zgrzyta o twardą podłogę, w pokoju zapada głęboka cisza. Powietrze gęstnieje, naładowane czymś, czego nie potrafię nazwać – czymś niebezpiecznym i nieubłaganym.
Trzy pary oczu śledzą mnie, gdy wstaję, a mój oddech więźnie gdzieś między buntem a niepewnością.
Muszę wyjść.
Muszę stąd uciec.
Odwracam się w stronę drzwi, a każdy krok wydaje się cięższy od poprze
















