Jego charakterystyczny uśmiech wykrzywił mu usta, gdy ruszył w moją stronę. — Powiedziałem ci, że ci je dam, Vae.
Gdy do mnie podszedł, chwycił mnie w talii i szarpnął tak gwałtownie do siebie, że musiałam uderzyć obiema dłońmi w jego pierś, żeby nie zderzyć się z nim żebrami.
— Skąd ta niecierpliwość? Hmm? — Jego głos był niskim mruknięciem, ale oczy miał dzikie, pożerające moje usta, jakby były
















