I tam był, świeżo po wyjściu z łazienki, w stanie, który groził stopieniem mojego serca w piersi.
Czerwony ręcznik wisiał nisko na jego biodrach, trzymając się tuż nad granicą przyzwoitości, podczas gdy on wycierał mniejszym ręcznikiem swoje falujące, wilgotne włosy.
Mój wzrok zdradził mnie, zanim zdążyłam go skarcić, prześlizgując się od tych mokrych rzęs, przez wodę spływającą po jego szczęce i
















