Jechaliśmy przez około czterdzieści pięć minut i zatrzymaliśmy się w porcie. W porcie dla łodzi.
— Co my tu robimy? — zmarszczyłam brwi.
— Przyszliśmy spotkać się z Vae Odyssey. — Przybrał ten swój charakterystyczny uśmiech — ten, który działał mi na nerwy — i wysiadł z samochodu.
Spróbowałam otworzyć swoje drzwi, tylko po to, by odkryć, że są zablokowane. No dobrze...
Podszedł do moich drzwi i je
















