Ci mężczyźni... mieli budowę ochroniarzy, ale nie wyglądali na takich, którzy działają zgodnie z prawem. Wyglądali przerażająco.
Ich oczy przemykały po mnie, gdy szłam obok Vivii. Było coś w sposobie, w jaki na mnie patrzyli. Coś, co sprawiało, że po skórze przebiegał mi... co to było? Strach?
Nagle zapragnęłam stąd uciec.
„Garrison cię podwiózł. Więc nie masz samochodu” — zauważyła Vivia, wciąż z
















