Uśmiech wypełzł na kącik moich ust. Taki, który nosisz, gdy świat w końcu składa się tak, jak mu kazałeś.
Uparta kobieta. Wolałaby, żeby jej łechtaczka błagała o śmierć, niż przyznać, że potrzebuje mnie, by ją uratować.
Pozwoliłem moim oczom upajać się widokiem jej wilgotnych palców, mimo że mój język byłby tu odpowiedniejszym organem. Z tej wysokości czułem ten zapach — ten obłędny aromat, który
















