Równie dobrze mogłabym mu powiedzieć, że niebo jest słoneczne, bo nawet nie mrugnął w moją stronę.
Trzymając owinięte wokół siebie prześcieradło, wstałam z łóżka. — Jak mogłeś? Jak mogłeś mi to zrobić?! Mówię do ciebie, ty chory palancie!
Wyciągnął teczkę z szafy i położył ją na stole.
— Powinnaś wziąć prysznic i zejść na dół na śniadanie. Stygnie. — Jego oczy były utkwione w teczce, jakby była ba
















