Moje oczy biegały po całym pomieszczeniu w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby mi pomóc. Nic. Prócz telefonu na podłodze.
Bez namysłu rzuciłam się w jego stronę, ale Garrison znów był szybszy. Jego dłoń zacisnęła się na moim gardle, gdy przyciągnął mnie do siebie.
„Skurwysynu! Puść mnie! Puść— ach!”
Ukłucie igły przebijającej moją skórę wycisnęło powietrze z moich płuc, zanim jeszcze ogarnęła mn
















