Reszta słów pospiesznie uciekła mi do gardła. Kurwa, to było okrutne.
— Ja... — przełknęłam ślinę. — Mój dzień był dobry.
Jego oczy rozbłysły chorą rozrywką. — Kogo dzisiaj widziałaś?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, jego język przeciągnął kolejny gorący, powolny pas wzdłuż mojej szparki, a mój kręgosłup praktycznie lewitował.
To było niemal niemożliwe.
Mój głos był rwany. — Moich... moich współpracow
















