— Odrzucasz mnie? — wypowiedział te słowa tak, jakbym nie była godna mu tego zrobić.
Wyglądał tak groźnie, że musiałam sobie przypomnieć, że jesteśmy w miejscu publicznym i prawdopodobnie nie zrobi mi krzywdy.
Mimo to musiałam z trudem przełknąć gulę w gardle, zanim odpowiedziałam. — To nie tak, jak pan myśli.
— Proszę wyjść, panno Rowe. — Jego głos był oschły. Ostateczny.
Część mnie poczuła się z
















