Podczołgując się na kolanach, pochyliłam głowę do samej podłogi. Zerknęłam na jego szeroko rozstawione nogi; klęczałam tuż przed nim. Z nadgarstkami wciąż związanymi za plecami, moja poza wydawała się żałosna nawet dla mnie samej.
Naprawdę czułam się jak jego niewolnica, a on jak mój pan.
Kolejna łza dołączyła do pierwszej, gdy wysunęłam język i dotknęłam tego, co po sobie zostawił.
Przesunęłam ję
















