Och, do jasnej cholery.
Moje usta otworzyły się, by zaprotestować, ale jedna myśl o czekających mnie batach natychmiast mnie uciszyła.
Wyprostowałam plecy, cofnęłam ramiona i zaczęłam powoli przesuwać się na kolanach.
— Robisz to źle — w jego głosie pojawiła się irytacja, która momentalnie mnie zmroziła. — Ręce na podłogę, Vae. Tak się raczkuje.
Niedowierzanie wykrzywiło moją twarz w grymasie godn
















