Jego głos wyrył we mnie lęk jeszcze głębiej. Przez mgłę łez szukałam w jego bezlitosnych oczach choćby cienia współczucia.
W końcu puścił moje włosy ostatnim bolesnym szarpnięciem, po czym pchnął mnie na dół. Uderzyłam mocno o ziemię, a gdy spojrzałam w górę, jego oczy płonęły nienawiścią, jakbym była czymś, co zamierza zmiażdżyć.
— W końcu poznałaś Rzeźbiarza. Teraz wejdziemy głęboko w mój świat.
















