W gardle stanęła mi klucha, a twarz poczerwieniała z zażenowania. „N—nie, skądże znowu, proszę pana. To tylko znajomy”.
Zabrzmiało to nagle głupio, biorąc pod uwagę, że niemal doszłam, masturbując się i śniąc o nim. Jakie to popieprzone.
Jego brwi zmarszczyły się, jakby nad czymś rozmyślał. „Sprawdziłem i dowiedziałem się, że reprezentował pana Harlanda. Naprawdę powinni lepiej weryfikować ludzi,
















