Pociągnęłam nosem, zmuszając nogi do bardzo powolnych kroków. Bałam się, że potknę się o coś, jeśli będę szła zbyt nieostrożnie.
Ostrze noża nie dotykało już mojego kręgosłupa, ale on wciąż tam był, idąc tuż za mną. Na szczęście jeszcze na nic nie wpadłam. Aż do momentu...
Krzyk wyrwał się z mojego gardła, gdy igły wbiły mi się w stopę. Zachwiałam się do tyłu, uderzając w niego.
Co to, do cholery,
















