O mało nie wyskoczyłam z własnej skóry. Ręcznik niemal wyślizgnął mi się z rąk, gdy odskoczyłam do tyłu, desperacko próbując go przytrzymać.
Odwróciłam się w stronę głosu, a w chwili, gdy moje oczy go odnalazły, zapomniałam, jak się oddycha.
Stał w zacienionym kącie obok regału z książkami — tym przeklętym mrocznym kącie, który zawsze zdawał się pochłaniać więcej światła, niż powinien. Opierał się
















