Coś się zmieniło. Muzyka wokół nas jakby przygasła, a jego uścisk stał się na tyle mocny, że sprawiał ból.
Znów mną zakręcił, a kiedy wylądowałam z powrotem w jego objęciach, pochylił się i ugryzł mnie w zagłębienie szyi.
Gwałtownie wciągnęłam powietrze, ale nie odważyłam się poruszyć.
— Wiedz, kiedy przestać mówić, Verdant — warknął przy mojej skórze.
Wstrzymałam oddech, dopóki nie odsunął twarzy
















