VAE
— Proszę... — wymamrotałam, gdy się zbliżył.
Nawet nie wiedziałam, o co dokładnie błagam — nie zabijaj mnie. Trzymaj się ode mnie z daleka. Puść mnie.
Wiedziałam tylko, że nie chcę umierać.
Ale on szedł dalej. Jego gniew promieniował od niego duszącymi falami, tak namacalny jak zapach drewna cedrowego, dymu i whisky, który się go trzymał.
Kiedy uniósł nade mną nóż — ten sam, którym zabił pięci
















