Jego oczy otwierają się szeroko. Zazwyczaj nie jestem osobą, która kogoś wyzywa. Ale są po prostu tacy ludzie, którzy kopią Dobrego Samarytanina w tobie tak długo, aż nie zostanie w nim już ani trochę dobra. On jest jednym z nich.
– Wyluzuj. Prawie wcale nie używasz tej karty...
– Bo jest na nagłe wypadki! – warczę. – Oddawaj ją. Natychmiast.
Podnosi się niezdarnie na równe nogi. Wydaje się, że w
















