Przeszukuję pamięć, próbując dopasować do kogoś to nazwisko, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Ściskam jego dłoń tylko po to, by zachować pozory uprzejmości. „W czym mogę panu pomóc?”
„Jestem reporterem „The Metro Herald”. Lubię robić rozeznanie, panno Mercer, i wiem całkiem sporo o człowieku, dla którego pani pracuje”.
„Czekaj — to o Vik... ekhm, panu Wołkowie?”
Potakuje, a jego oczy się mrużą,
















