Unosi brwi z niewinną miną. – To oczywiście sprawa biznesowa. Zapłacę.
– Za co?
– Chciałbym wynająć The Obsidian na jedną noc w przyszłym tygodniu, by zorganizować ekskluzywną imprezę.
Postanawiam go posłuchać. – Wynajęcie The Obsidian będzie cię kosztować pół bańki. Nie licząc jedzenia i alkoholu.
Wzrusza ramionami. – Mam pieniądze.
– Masz też własny klub – wytykam mu. – Zorganizowanie tam imprez
















