Więc dlaczego w to nie wierzę?
– To… bardzo miłe z pana strony. Niektórzy powiedzieliby, że aż nazbyt miłe.
Jego usta zaciskają się w twardą linię. – Nie robię tego z „uprzejmości”, panno Mercer. Robię to, by mieć pewność, że wykonuje pani swoją pracę najlepiej, jak pani potrafi.
Zmuszam się do powstrzymania uśmiechu i potakuję głową. – Oczywiście, panie Volkov.
– To wszystko.
Czekam, aż wrócę do
















