W wyobraźni widzę przebłysk tego, jak wyglądała dziś rano. Nie była to jej zwykła, nienaganna wersja, ale zupełnie inne wydanie. Zdenerwowana, speszona, w nieładzie. Wciąż widzę ramiączko jej stanika i to, jak jej pierś wychylała się z miseczki na tyle, bym mógł nacieszyć oczy dekoltem.
To było nieprofesjonalne. Niedbałe. Irytujące. Rozpraszające.
I kuszące.
Zdecydowanie zbyt pieprzenie kuszące.
—
















