– Tak, panie Wołkow? – pytam niewinnie.
Te bursztynowe oczy wypalają mi twarz, ale odmawiam spuszczenia wzroku. Jeśli chce mnie odrzucić, przyjmę to jak dorosła kobieta, zachowując choć cień godności.
Jego szczęka się zaciska, a palce mocniej napierają na moje.
– To nie jest dobry pomysł.
Moje rozczarowanie łagodzi świadomość, że odrzucenie mnie nie przychodzi mu łatwo. Świadczy o tym niezwykle w
















