Wzrok Dereka Hayesa przemyka po mnie tylko na sekundę, po czym znów spoczywa na Jace'u. Patrzy na niego z jadem, na który nie zasługuje żadne ośmioletnie dziecko, a już na pewno nie własny syn. „Gówno mnie obchodzi, co zrobiłem; nie twoją sprawą jest…”
Staję prosto między nim a Jace'em. „Derek Hayes, przestań. Tracisz kontrolę. Musisz…”
Spycha mnie brutalnie z drogi i rzuca się na Jace'a. Potykam
















