– Idiotka – mruczę do siebie. – Kompletna, kurwa, idiotka.
Zastyga w bezruchu, gdy słyszę jego eleganckie buty na podłodze. Jego cień pada na mnie, a ja czuję realny strach, że zaraz stracę źródło utrzymania.
Proszę, Boże, nie.
– Masz.
Mrugam na szklankę wody, którą mi podaje.
– Woda?
– Służy do picia. Albo do wylania na siebie – cokolwiek jest ci bardziej potrzebne. Nie powiem, bym w którymś z t
















