NORA
– Na litość boską, Derek, jestem w pracy!
– Nie odpowiadałaś na moje pieprzone esemesy – warczy do słuchawki. – Co miałem zrobić?
– Ojej, nie wiem – może poczekać? Przynajmniej do czasu, aż wrócę do domu! – Zerkam nerwowo na drzwi gabinetu Viktora. Jeśli wyjdzie i zobaczy mnie na kolejnej prywatnej rozmowie, jestem trupem. Dla samej frajdy zeszlifuje mi tyłek na kwaśne jabłko.
Wzdrygam się na
















