— Zatem trudno to nazwać „wiarygodnym źródłem” — kwituję z lekkim śmiechem.
— Słyszałem, że ludzie nazywają cię „pachanem”. Czy to prawda, że stoisz na czele rosyjskiego syndykatu zbrodniczego?
Splatam palce na kolanach. — Jestem biznesmenem, panie Quinn. To wszystko.
— A co z zaginięciem Eliasa Vance'a?
To nazwisko brzmi znajomo, ale udaję ignorancję. — Kogo?
— Młodego człowieka z twojej listy pł
















