Była żona poza zasięgiem.

Była żona poza zasięgiem.

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 14
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
Po chwili Stella usłyszała jego cichy śmiech. Doleciał do niej silny zapach cedru i usłyszała, jak mówi: – Jest trochę skuteczna. Stella nie sądziła, że zareaguje w ten sposób. Wpatrywała się w niego oszołomiona, niezdolna odzyskać zmysłów. Czubek jej nosa wciąż był czerwony, a oczy przekrwione. Jej delikatna i jasna skóra w kontraście wydawała się niemal przezroczysta. Gdyby to było kilka dni wcześniej, Weston przytrzymałby jej podbródek i pocałował ją. Nigdy się nie powstrzymywał, gdy potrzebował fizycznej ulgi ze Stellą, ale teraz nie był już w pozycji, by to robić. Weston pochylił się bliżej, a jego ciemne spojrzenie wbiło się w łzę, która groziła stoczeniem się po policzku. – Tym razem ci odpuszczę. Nie sprawiaj mi kłopotów, dobrze? Stella kiwnęła głową i odpowiedziała chrapliwie: – Dobrze. Usta Westona wykrzywiły się w górę, ale jego uśmiech nie miał w sobie ciepła. Wyprostował się. Dwa górne guziki jego białej koszuli były rozpięte, a marynarka niedbale przewieszona przez ramię. Powiedział leniwie: – Ta metoda działa, ale wolę twoją posłuszną stronę. – Więc bądź grzeczna. … Stella została wypisana ze szpitala. Z jej zdrowiem nie było nic nie tak, ale ponieważ oddała krew dla Guinevere we wczesnym stadium ciąży, była w rezultacie osłabiona. Do tej pory znacznie wydobrzała. Zeta spotkała ją w sali Rogera podczas obchodu i przywitała się. – Wyglądasz świetnie. Zakładam, że zdecydowałaś się zatrzymać dziecko? Roger leżał posłusznie na łóżku. Ale kiedy to usłyszał, gwałtownie odwrócił się do Stelli i zapytał: – Jakie dziecko? Usta Stelli były mocno zaciśnięte i nie odpowiedziała. Atmosfera na chwilę stała się napięta. Zeta zerknęła na Rogera, potem na Stellę, po czym niezręcznie potarła nos. – Jego stan jest stabilny, więc będę już szła. Następnie szybko wyszła z sali. Zanim zamknęła drzwi, spojrzała na rodzeństwo, którego miny pociemniały na swój widok, i zdała sobie sprawę, że powiedziała coś nie tak. Klepnęła się w usta i mruknęła do siebie: – Dlaczego zawsze muszę kłapać dziobem… Wewnątrz sali, być może dlatego, że kolejne niepowodzenia nauczyły Rogera zachowywać spokój, zapytał Stellę o to poważnie, zamiast wpadać w szał. – Dziecko? Nie mów mi, że należy do Westona. Jego dłonie zwinęły się w pięści pod kołdrą, sprawiając, że żyły na jego ramionach stały się widoczne. Z natury był chudy, ale jeszcze bardziej schudł podczas choroby, więc widać było nawet zarys jego kości. Stella usiadła obok jego łóżka i spojrzała na niego spokojnie. – To tylko moje dziecko. – Jak możesz mieć dziecko sama? Myślisz, że jestem idiotą?! Roger nie mógł powstrzymać się od wrzasku: – Co Weston ma przez to na myśli? Nie chce cię i nie chce wziąć odpowiedzialności, a teraz chce, żebyś urodziła jego dziecko? Stella gwałtownie podniosła głos i przerwała mu: – Chciałam zatrzymać to dziecko! On go nie chciał, ale błagałam go, żeby pozwolił mi je zatrzymać… – Dlaczego…? – Roger nie rozumiał. Stella spojrzała na swój brzuch i powiedziała cicho: – Mam unikalną budowę organizmu. To może być jedyne dziecko, jakie kiedykolwiek będę mogła mieć. Roger poczuł, jak energia uchodzi z jego ciała. Jego oczy zaszły krwią i z rezygnacją uderzył pięścią w łóżko. Stella również poczuła się przygnębiona, widząc jego reakcję. Zaszczypało ją w nosie, gdy jej maska spokoju zaczęła pękać. – Roger, nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Musisz zachować to dla siebie. To tylko moje dziecko, rozumiesz? Roger wziął głęboki oddech i milczał, trzęsąc się gwałtownie. Po długiej chwili w końcu opanował swoją wrogość i powiedział: – Rozumiem… … Po uspokojeniu emocji Rogera, Stella planowała wrócić do rezydencji, by się spakować. Nie wiedziała, kiedy Weston wyśle kogoś, by ją odebrał w celu odebrania aktu rozwodu, więc musiała zapewnić sobie zakwaterowanie, zanim wyrzuci ją z domu. Gdy przechodziła przez tylny ogród szpitala, zobaczyła mężczyznę na wózku inwalidzkim. Powoli toczył swój wózek po brukowanej ścieżce. Stella podświadomie zwolniła, gdy wspomnienia wypłynęły w jej umyśle. Wydawało się, że to ten sam mężczyzna, którego widziała ostatnio, zanim zemdlała kilka dni temu. Poczuła znajome uczucie, patrząc tylko na jego plecy. Gdy usłyszał kroki za sobą, mężczyzna na wózku zatrzymał się. Odwrócił się i jego spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Stelli. W przeciwieństwie do momentu, gdy widziała go przed omdleniem, Stella mogła teraz wyraźnie zobaczyć twarz mężczyzny. Wtedy, gdy tylko przelotnie na niego spojrzała, zapamiętała, że był przystojny, łagodny i miał ciepły uśmiech. Teraz, gdy mogła mu się dobrze przyjrzeć, rzeczywiście miał wybitne rysy. Łatwo było stwierdzić, że jest wysokiego wzrostu, nawet jeśli siedział na wózku inwalidzkim. Wydawał się jednak dość chudy i emanował eteryczną aurą. Posłał Stelli delikatny uśmiech. – To ty. Słysząc to, Stella była pewna, że to ten sam mężczyzna, którego spotkała tamtego dnia. Zrobiła krok naprzód. – Dzień dobry. Nie przeprosiłam za wpadnięcie na pana tamtego dnia, przepraszam. Mężczyzna podjechał wózkiem w jej stronę. – Przeprosiła już pani, kiedy na mnie wpadła. Jego zachowanie, polegające na badaniu Stelli wzrokiem, było w rzeczywistości dość śmiałe, ale jego eteryczna aura pomogła zatuszować elementy braku szacunku. Wcale nie czuła się niekomfortowo ani przytłoczona. – Ale to było rzeczywiście dość przerażające, kiedy nagle zemdlała pani przede mną. Stella była jeszcze bardziej zawstydzona, słysząc to. – Przepraszam. Sama też nie spodziewałam się, że zemdleję. Spojrzała na niego czujnie. – Nie przygniotłam pana, prawda? – Może i siedzę na wózku, ale nie zostanę przygnieciony przez tak drobną sylwetkę jak pani. – Teraz był tuż przed Stellą. Po zaobserwowaniu jej tonu i zachowania, gdy do niego mówiła, zapytał nagle: – Nie zna mnie pani? Stella była oszołomiona. Przeszukała pamięć w poszukiwaniu informacji o tej osobie, ale bezskutecznie. – Przepraszam, czy spotkaliśmy się gdzieś wcześniej? Mężczyzna podparł brodę i powiedział: – Nazywam się Henry Moore. Henry Moore… Stella miała właśnie powiedzieć, że nie przypomina sobie, by słyszała to nazwisko wcześniej, gdy mężczyzna nagle dodał: – Czy Weston nigdy o mnie nie wspominał? Stella natychmiast zacisnęła pięści. Zmusiła się do zachowania spokoju po początkowym szoku, by powiedzieć: – Więc jest pan jego przyjacielem. Henry uznał drastyczną zmianę jej wyrazu twarzy za zabawną. – Akurat mnie zobaczył, kiedy niosłem panią do lekarza. Wyglądał wtedy na bardzo wściekłego, jakby nie podobało mu się, że panią niosę. – Co? Nie powiedział pani o mnie, kiedy się pani obudziła? Stella zmarszczyła brwi, zanim odpowiedziała cicho: – Nie. Henry zachichotał. – No, to interesujące. – Jeśli to wszystko, to będę już szła. Dziękuję za tamten dzień. Mężczyzna prawdopodobnie nie kłamał, mówiąc, że zaniósł ją do lekarza. A skoro nie zostawił jej samej sobie, ton Stelli stał się łagodniejszy, gdy do niego mówiła. Jednak wciąż był przyjacielem Westona, więc nie chciała mu zbyt wiele mówić. Ponieważ odchodziła tak nagle, Henry odruchowo chwycił ją za nadgarstek. – Spieszy się pani? Tuż po tym, jak to powiedział, głęboki i obojętny głos odezwał się zza nich: – Nie drażnij się z nią. Ona nie jest w twoim typie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 14 – Była żona poza zasięgiem. | Czytaj powieści online na beletrystyka