Była żona poza zasięgiem.

Była żona poza zasięgiem.

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 20
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Starała się ze wszystkich sił otworzyć trochę oczy, mając nadzieję, że zobaczy otoczenie. Ale wtedy usłyszała bardzo znajomy głos. – Nie potrzebujesz, żebym cię uczyła, co masz potem robić, prawda? – Rozumiem! Skontaktowaliśmy się już z panem Fordem, żeby przyjechał z okupem. Wtedy każemy mu wybierać między wami dwiema, a ta, która zostanie, będzie naszym zakładnikiem! Czy to był... głos Guinevere? Ciało Stelli stało się zimne. Myślała, że się przesłyszała. – Pan Ford na pewno wybierze panią. A co do tej kobiety... Zabierzemy ją w ustronne miejsce zgodnie z naszą pierwotną umową i usuniemy dziecko, które w sobie nosi... Wtedy mężczyzna nagle przerwał, po czym zapytał ostrożnie: – Panno Cohen, a co jeśli pan Ford nie wybierze pani... – Myślisz, że to możliwe? Chichot przerwał mężczyźnie, a Guinevere powoli podeszła bliżej. – Mam przynajmniej tyle pewności siebie, ale... zmieniłam zdanie. Podeszła do Stelli i spojrzała na jej nieprzytomną twarz. Nagle chwyciła podbródek Stelli swoimi ostrymi paznokciami i powiedziała zjadliwie: – Początkowo nie chciałam posuwać się do ostateczności, ale jak ona śmie być w ciąży z dzieckiem Westona?! W oczach Guinevere pojawiła się zazdrość, a jej chwyt się zacieśnił. Miała dość niedawnej obojętności Westona wobec niej. Sama myśl o tym, że Stella była wcześniej żoną Westona, sprawiała, że chciała rozerwać tę kobietę na strzępy! Nawet jeśli ona i Weston zerwali w tamtym czasie... Zawsze zakładała, że Weston będzie próbował do niej wrócić! Nie spodziewała się, że nagle ożeni się z jakąś przypadkową kobietą. Guinevere nie planowała sprawiać Stelli kłopotów. Kobieta taka jak Stella nie wydawała się dla niej zagrożeniem, ale pomyśleć, że Stella jest w ciąży z dzieckiem Westona! Gdyby nie była czujna, gdy nagle zobaczyła Stellę wymiotującą tamtego dnia, Stella mogłaby ją naprawdę oszukać! – Myślałaś, że odzyskasz swój status, będąc w ciąży z jego dzieckiem? Twarz Stelli zbladła i zmusiła się, by nie drżeć. Wbiła paznokcie głęboko w dłonie, aby ból przypominał jej, by nie pozwolić im odkryć, że już się obudziła. Guinevere z obrzydzeniem odepchnęła twarz Stelli. Następnie wstała i poinstruowała mężczyznę i jego zbirów: – Kiedy to się skończy, możecie robić z nią, co wam się żywnie podoba. Nie chcę jej więcej widzieć w Mieście Ahn! Mówiła z wrogością, więc było oczywiste, co miała na myśli. Przywódca porywaczy brzmiał na wahańca. – Czy ma pani na myśli zabicie jej, panno Cohen? To byłoby niezgodne z tym, na co się umawialiśmy. Ona jest jakoś powiązana z panem Fordem, więc co jeśli pan Ford zemści się na nas później... Guinevere spojrzała na nich. – Czego się boicie, skoro macie mnie? Nie martwcie się, będę trzymać Westona w szachu. Po prostu musicie zatrzeć ślady i nie zostawić żadnych dowodów! – Dobrze, rozumiem. Nikt więcej nic nie powiedział. Stella poczuła dreszcze na plecach. Oblewał ją zimny pot, ale nie mogła wydać z siebie dźwięku. Mogła tylko wstrzymać oddech i próbować nasłuchiwać, co dzieje się na zewnątrz. Otoczenie ucichło, jakby została jedyną osobą. Nie wiedząc, ile czasu minęło, nagle usłyszała pośpieszne kroki. Stella miała co do tego złe przeczucia. Rzeczywiście, została gwałtownie podniesiona z podłogi i brutalnie wywleczona na zewnątrz. Odruchowo otworzyła oczy i jęknęła, powstrzymując łzy, które napłynęły jej do oczu. Mężczyzna splunął, gdy zorientował się, że już nie śpi. Powiedział niecierpliwie: – Idź sama, skoro już się obudziłaś! Stella wzięła głęboki oddech. Milczała i skinęła głową drżąco. Musiała zachować spokój. Musi przeżyć. Musiała tylko powiedzieć Westonowi, kiedy przyjdzie później, że to wszystko był plan Guinevere, wtedy mogłaby zostać uratowana. Wyprowadzano ją. Gdy opuścili mały domek, Stella zdała sobie sprawę, że znajdują się na szczycie dużego budynku. Oślepiające słońce było tak jasne, że nie mogła otworzyć oczu. Nagły ryk śmigieł z góry sprawił, że bębenki w uszach bolały ją niemiłosiernie. Kilka helikopterów krążyło wokół budynku, a w jednym z nich był Weston. Chciała spojrzeć w górę, ale potężny mężczyzna obok niej chwycił ją za kark i warknął: – Nie ruszaj się! Stella zacisnęła zęby i posłusznie opuściła głowę. Musi zachować spokój, musi zachować spokój... Powtarzała sobie w duchu, że musi przeżyć, musi przeżyć... Wiatr szalał. Zatoczyła się do przodu, ciągnięta przez porywacza. Silny wiatr potargał jej długie włosy, sprawiając, że przykleiły się do jej chudej i bladej twarzy. Dźwięki śmigieł zbliżyły się, a silny wiatr utrudniał jej poruszanie się. W końcu ustał. W oddali zobaczyła helikopter wiszący nisko nad ziemią, gdy pojawiła się znajoma sylwetka. Stella patrzyła prosto na tego mężczyznę. Nawet jeśli już zdecydowała, że wykreśli tę osobę ze swojego życia, kiedy jej życie było zagrożone, wciąż czuła strach i rozpacz. Dlatego podświadomie w niego wierzyła. Musiał przyjechać prosto z biura. W swoim garniturze nie wyglądał na zmęczonego, a jego wrodzona szlachetna aura nie zachwiała się nawet w obecności porywaczy. Zamiast tego wyglądał coraz bardziej imponująco. – Panie Ford, panna Cohen i pani są tam. Sprawcą jest grupa przestępcza, a niektórzy z nich wciąż ukrywają się w pobliżu. Co robimy? – Nie ruszajcie się lekkomyślnie. Zapewnijcie im bezpieczeństwo za wszelką cenę. Mężczyzna spojrzał w dół na to, co działo się poniżej. Trzymając linę w jednej ręce, jego zimne oczy przeskanowały ludzi na dachu, a szczęka mu się spięła. Poluzował kołnierz koszuli, a potem jednym zręcznym ruchem zeskoczył z helikoptera. Poły jego ubrania uniosły się w powietrzu, gdy jego sylwetka przecięła pustkę. Wylądował pewnie, wzbijając wokół siebie chmurę kurzu, co jeszcze bardziej podkreśliło jego uderzającą posturę. Z przerażająco mrocznym wyrazem twarzy wpatrywał się prosto w porywaczy. Niedbale rzucił marynarkę na ziemię i poluzował kołnierz białej koszuli, podchodząc zamaszystym krokiem. Słowa, które wydobył z gardła, były przesycone morderczym zamiarem. – Puść ją! Porywacze spięli się i cofnęli nerwowo. – Nie podchodź bliżej! Obie twoje kobiety zginą, jeśli to zrobisz! – Panie Ford... – Stella została pociągnięta do tyłu przez mężczyznę obok niej. Odruchowo zawołała Westona i spojrzała w górę, by napotkać jego wzrok. Weston zatrzymał się i spojrzał na Stellę. Natychmiast zauważył zadrapania na jej twarzy, krwawe rany na całym ciele i jej trupio bladą cerę... Wyraz twarzy mężczyzny stał się nagle niebezpieczny. Gruba warstwa lodu pokryła jego oczy, jakby był gotów zabić. Widział Stellę tak słabą i bliską płaczu tylko późnymi nocami. Przez większość czasu wolała udawać twardą. Weston uwielbiał widzieć, jak błaga go we łzach, ale teraz ten widok wzbudził w nim jedynie niekontrolowaną irytację i wściekłość. Jego dłonie zacisnęły się w pięści i niemal słychać było trzaskanie jego knykci. Miał już ruszyć w stronę Stelli, gdy za jego plecami rozległo się słabe wołanie o pomoc. – Weston... Ten krzyk sprawił, że się zatrzymał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 20 – Była żona poza zasięgiem. | Czytaj powieści online na beletrystyka