Stella prychnęła: – Masz o nim zbyt wysokie mniemanie.
– Błagam cię, proszę! Jeśli teraz wyjdziesz, zginę marnie…
Stella pozostała niewzruszona i strząsnęła jej rękę. – To nie ma ze mną nic wspólnego.
To była ta sama kobieta, która wcześniej bezlitośnie rzuciła ją na pożarcie. Dlaczego miałaby reagować na jej błagania?
Już miała wyjść, gdy męski głos odezwał się z wyraźnym niezadowoleniem: – Dlacz
