Kobieta zatrzymała się, jakby wyczuła spojrzenie Stelli.
Trzymając telefon w jednej ręce, z delikatnymi brwiami i blaskiem wypielęgnowanej twarzy, rzuciła Stelli szybkie spojrzenie, po czym powiedziała cicho do słuchawki: – Poczekam na ciebie w szpitalu.
Następnie rozłączyła się i wyciągnęła rękę do Stelli, uśmiechając się. – Cześć, jestem Guinevere.
Stella była oszołomiona. Zdezorientowana wyciągnęła rękę i powiedziała: – Cześć, jestem Stella…
Guinevere tylko krótko uścisnęła dłoń Stelli, po czym cofnęła ją, lekko marszcząc brwi. Widząc jednak, jak nieszkodliwie wygląda Stella, rozluźniła usta w uśmiechu. – Wygląda na to, że źle cię oceniłam. Kiedy tak się na mnie gapiłaś przed chwilą, myślałam, że jesteś fanką, która mnie rozpoznała i chce autografu.
Słysząc to, Stella poczuła, jak jej dłoń, która przed chwilą ściskała rękę Guinevere, zaczyna płonąć. Jej twarz również się zaczerwieniła. – Przepraszam… Nie gapiłam się celowo.
Zacisnęła usta, zanim wyznała prawdę. – Usłyszałam twoją rozmowę przez telefon i znajome nazwisko… Przepraszam, że ci przeszkodziłam.
Guinevere uśmiechnęła się wspaniałomyślnie i powiedziała, że nie ma za co. – To tylko nieporozumienie. Rozmawiałam z moim narzeczonym. On nie ma wielu przyjaciółek, a ja znam je wszystkie, więc to pewnie nie jest nikt, kogo znasz. Musiałaś się przesłyszeć.
Stella przytaknęła. Jej oczy zabłyszczały, gdy spojrzała na lekko wypukły brzuch Guinevere. – Musiałam źle usłyszeć.
Guinevere trzymała okulary przeciwsłoneczne w jednej ręce i zauważyła spojrzenie Stelli. Pogłaskała się po brzuchu i uśmiechnęła. – Pewnie się domyśliłaś, co? Jestem w ciąży. Myślę, że wkrótce usłyszysz oficjalne ogłoszenie mojej dobrej nowiny.
– Gratuluję, panno Cohen.
– Dziękuję… Ale czy możesz na razie zachować to dla mnie w tajemnicy? – Guinevere wydawała się zmartwiona i patrzyła na nią wyczekująco.
Stella mruknęła w odpowiedzi. – Nikomu nie powiem.
Patrząc, jak Guinevere odchodzi, Stella westchnęła cicho.
Właściwie znała Guinevere. Jako słynna piękność, ta druga miała doskonałe pochodzenie, osiągnięcia naukowe i wygląd. Była także byłą dziewczyną i pierwszą miłością Westona.
Weston mógł nie być tego świadomy, ale Stella chodziła do tej samej szkoły co on, choć ich kręgi towarzyskie były całkowicie odmienne.
Zawsze mogła obserwować go tylko z daleka i nigdy nie wyobrażała sobie, że pewnego dnia go poślubi.
Stella nagle przypomniała sobie, jak zaczął się jej związek z Westonem…
Kilka miesięcy temu była w szpitalu, towarzysząc Rogerowi podczas chemioterapii. Właśnie martwiła się o opłaty szpitalne, gdy na korytarzu zobaczyła mężczyznę, który wyglądał, jakby wyszedł zaczerpnąć powietrza.
Chciała tylko znaleźć ustronne miejsce, żeby trochę popłakać, ale jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Westona w chwili, gdy podniosła głowę.
Palił papierosa. Iskry migotały na czubkach jego palców, a unoszący się biały dym dodatkowo nadawał tajemniczości jego ciemnym oczom. Były jak spokojne morze bez fal.
Stella miała przeczucie, że nigdy nie zapomni tego widoku. W tamtym momencie zapomniała nawet o płaczu.
Kiedy Weston ją zobaczył, zgasił papierosa i gwałtownie podszedł do niej.
Gdy jego cień zawisł nad nią, zapytał głębokim głosem: – Wyjdziesz za mnie? Mogę dać ci to, czego chcesz.
Jakby zaczarowana, skinęła głową.
Może to z powodu jej zauroczenia nim, ale nigdy nawet nie zapytała, dlaczego chciał się z nią ożenić.
Bała się, że jeśli zada to pytanie, ten sen, który nigdy do niej nie należał, natychmiast się rozpadnie.
W sali chorych Roger wydawał się słaby, ale był w dobrym nastroju.
Stella siedziała przy jego łóżku, obierając dla niego jabłko. Kiedy nóż miał właśnie skaleczyć jej palec, Roger w końcu zapytał: – Siostra, pokłóciłaś się ze szwagrem? Wyglądasz na nieobecną…
Właśnie miał wyciągnąć rękę, gdy zobaczył znajomą sylwetkę mijającą jego salę. Zawołał radośnie: – Szwagier!
Stella osłupiała, a skórka z jabłka upadła na podłogę.
















