Gdy atmosfera między nimi nieco zelżała, przerwał im kobiecy głos.
– Weston, dlaczego nie poczekałeś na mnie na zewnątrz?
Odgłos szpilek stukających o podłogę zbliżał się, aż przed nimi pojawiła się wspaniała twarz Guinevere.
Kiedy zauważyła ich dwoje, zwolniła i zerknęła na Stellę zaskoczona. – Panno Sealey, co pani tutaj robi? Czy potrzebowała pani czegoś jeszcze?
Stanęła naturalnie obok Westona i uwiesiła się na jego ramieniu.
Weston spojrzał na nią, marszcząc lekko brwi, ale jej nie odepchnął. Zapytał: – Znasz ją?
Guinevere oparła się czule o jego ramię i uśmiechnęła się. – Spotkałyśmy się przed chwilą. Myślałam nawet, że to moja fanka.
Stella poczuła się, jakby uderzył w nią piorun, widząc, jak swobodnie i intymnie się zachowują. Przez chwilę nie wiedziała, jak zareagować.
Jej rzęsy drżały, a paznokcie wbijały się w dłonie. – Panie Ford…
Łatwo było zauważyć, że jej głos się łamie. W jej oczach widać było zmieszanie i ból.
Z jakiegoś powodu Weston poczuł niewytłumaczalną irytację, widząc ją w takim stanie.
Guinevere zdawała się nie zauważać dziwnego zachowania Stelli i po prostu przedstawiła Westona z uśmiechem: – Jak się domyślasz, to mój narzeczony. Jest tu, by towarzyszyć mi podczas badań prenatalnych.
W umyśle Stelli natychmiast zapanowała pustka.
Badania prenatalne…?
Spojrzała na brzuch Guinevere, niezdolna nad sobą zapanować, a jej oczy zaczerwieniły się. – Twoje dziecko należy do… pana Forda?
– Tak. – Guinevere skinęła głową z radością i słodkim wyrazem twarzy. Nagle jednak coś sobie uświadomiła i spojrzała na Stellę zdezorientowana. – Ciągle nazywasz go panem Fordem. Czy znasz mojego narzeczonego?
Powiedziawszy to, zwróciła się z ciekawością do Westona, jakby chcąc zapytać również jego.
Stella odruchowo zwróciła się w stronę Westona.
Chwilę później usłyszała jego chłodną odpowiedź: – Nie znam jej.
„Nie znam jej…”
Stella cofnęła się o krok. Była jego żoną. Przynajmniej w tej chwili wciąż nią była. Ale on w obecności innej kobiety stwierdził, że jej nie zna…
Guinevere odetchnęła z ulgą. – Myślałam, że zyskałeś przyjaciółkę, o której nic nie wiem!
Wydawała się żartować i złościć jednocześnie, dodając: – Gdyby to była prawda, usunęłabym twoje dziecko sześć miesięcy temu!
Sześć miesięcy temu?
Stella wzdrygnęła się wewnętrznie, wpatrując się w Westona z niedowierzaniem.
Pobrali się zaledwie pół roku temu, a Guinevere wyglądała na piąty lub szósty miesiąc ciąży…
Weston nie miał czasu na zastanawianie się nad uczuciami Stelli. Jego oczy rozszerzyły się, gdy usłyszał, jak Guinevere znów grozi mu aborcją, i upomniał ją: – Bzdury!
Guinevere przestraszyła się i natychmiast zmarszczyła brwi. – Krzyczysz na mnie…
Słysząc to, wzrok Westona złagodniał i powiedział pocieszającym tonem: – Nie denerwuj się. To szkodzi dziecku.
Guinevere pociągnęła nosem, wyglądając na pokrzywdzoną. – Chciałam tylko, żebyś mnie udobruchał. Gdybym naprawdę chciała usunąć dziecko, zrobiłabym to sześć miesięcy temu, zamiast czekać do teraz.
Powiedziawszy to, pogłaskała się po brzuchu i odetchnęła z ulgą. – Dzięki Bogu, że nie byłam wtedy impulsywna… Weston, musisz być dla nas dobry.
– Tak.
Stella wyglądała jak ktoś obcy, stojąc tam i patrząc, jak jej mąż otwarcie okazuje czułość innej kobiecie.
Nigdy wcześniej nie widziała takiej strony Westona, ani nigdy nie widziała go tak delikatnego i cierpliwego wobec kobiety.
Czuła się, jakby w jej piersi wykopano dziurę, w której hulał tylko wiatr. Było jej zimno i czuła ból.
