Roger spotkał Westona tylko raz.
W dniu, w którym Stella i Weston odebrali akt małżeństwa, Weston zaprosił Rogera na posiłek.
Weston zawsze utrzymywał wizerunek dżentelmena wobec osób z zewnątrz, a jego maniery były nienaganne, więc Roger miał o nim dobre zdanie.
W tamtej chwili Stella wpatrywała się w Rogera oszołomiona, wstrzymując oddech.
Dlaczego Weston tu był?
Wcześniej nawet nie odebrał jej telefonu.
Roger nie zauważył dziwnego zachowania Stelli. Machał podekscytowany w stronę drzwi, wołając: – Szwagier!
Jednak mężczyzna po prostu przeszedł obok, nie zatrzymując się.
W końcu Roger opuścił rękę skonsternowany. – Siostra, czy szwagier pomylił pokoje?
Powiedziawszy to, miał zamiar podnieść kołdrę i wstać z łóżka. – Musiał pójść w złą stronę. Pójdę po niego.
Wtedy Stella odzyskała przytomność umysłu. – Nie idź!
Weston dopiero co rano wspomniał o rozwodzie, więc mógł nie być tu ze względu na nią. Dlatego mogliby się pokłócić, gdyby Roger nagle do niego podszedł.
Roger był bardzo opiekuńczy wobec Stelli, ale z racji młodego wieku bywał impulsywny, a Stella nie chciała, żeby sprawiał kłopoty.
Wkrótce mieli się z Westonem rozwieść, więc nie chciała w tej chwili żadnych problemów.
Musiała przynajmniej upewnić się, że opłaty medyczne Rogera są zabezpieczone.
Roger zmarszczył brwi, patrząc na nią. – Siostra, powiedz mi prawdę. Pokłóciłaś się ze szwagrem?
Spojrzenie Stelli zachwiało się. – Przestań za dużo myśleć. Wszystko u nas w porządku.
Widząc, że ma zamiar pytać dalej, Stella szybko wstała. – Pójdę zapytać lekarza, czy jest coś, na co musimy uważać. Zostań tu i odpoczywaj.
– Siostra!
Stella zamknęła drzwi, zostawiając protesty Rogera wewnątrz sali.
Delikatnie wypuściła powietrze. Gdy miała już odejść, zobaczyła na końcu korytarza mężczyznę, którego znała aż za dobrze, a jednocześnie nie wiedziała o nim nic.
Weston spojrzał w jej stronę. Jego twarz wyglądała łagodnie i dostojnie jak zawsze, ale nie wyrażała żadnych emocji.
Nie było ciepła w jego wyrazie twarzy, gdy taksował Stellę wzrokiem, a po chwili podszedł bliżej.
– Przyszłaś do Rogera? – podszedł do niej i zerknął na tabliczkę na drzwiach sali.
Stella mruknęła w odpowiedzi. Próbowała uniknąć jego wzroku, gdy dostrzegła w jego ręku kartę badań. – Dlaczego pan tu jest, panie Ford?
Wskazała na kartkę papieru w jego dłoni i zapytała: – Jest pan tutaj na badaniach? Czy coś panu dolega, panie Ford?
Panie Ford…?
Weston zmarszczył lekko brwi, słysząc tę formę zwracania się do niego.
Tak Stella zwracała się do niego, gdy po raz pierwszy otrzymali akt małżeństwa.
Po tym, jak zaczęli razem mieszkać, przyszła do niego, pytając nieśmiało: – Panie Ford… Czy mogłabym nie nazywać pana panem Fordem? Brzmi to dość dystansująco, jak na małżeństwo.
Nie był typem, który przejmowałby się takimi drobnymi szczegółami, więc odpowiedział jej niedbale: – Rób, jak chcesz.
Jednak nigdy nie spodziewał się usłyszeć tego zwrotu z jej ust po kilku miesiącach.
Nieprzyzwyczajony do jej nagłej zmiany, był nieco zszokowany.
Miał już się odezwać, gdy przypomniał sobie, że wspomniał jej o rozwodzie. Odpuścił więc i zamiast tego uśmiechnął się z przekąsem. – Czy nie ty najlepiej rozumiesz moje ciało?
Oszołomiona Stella zrozumiała dopiero, gdy zobaczyła to samo intensywne spojrzenie, które okazywał zeszłej nocy w łóżku. – Panie Ford…
Kiedy zobaczył czerwień wpływającą na jej policzki, ta niewytłumaczalna irytacja, którą czuł, nieco zelżała.
Jakby właśnie taka powinna być – trochę oszołomiona, trochę niezręczna i łatwo wpadająca w zakłopotanie.
Wyglądała w ten sposób o wiele lepiej, przynajmniej dla niego.
