Dopiero gdy gorąca woda prysnęła na nią, Stella odzyskała zmysły.
Widząc przygnębiony wyraz twarzy Stelli, Yvonne zrozumiała wszystko.
Nie ciągnęła tematu, ale zapytała: – Wygląda na to, że nie znalazłaś jeszcze mieszkania, prawda?
Stella mruknęła w odpowiedzi. – Zatrzymam się na razie w pobliskim hotelu i powoli poszukam jakiegoś miejsca.
Jej pensja jako instruktorki była tu całkiem pokaźna.
Poza tym Yvonne była hojną osobą i oferowała Stelli prowizje, więc Stella miała trochę oszczędności.
Yvonne znała wiele bogatych żon, a ich dzieci pochodziły z zamożnych rodzin. Rodziny, które wysyłały tu swoje dzieci na dodatkowe zajęcia, oczywiście mogły sobie pozwolić na wydatki. W rezultacie Stella zarobiła całkiem sporo w ciągu roku.
Jednak rachunki medyczne Rogera były studnią bez dna, więc Stella musiała żyć oszczędnie.
Chociaż Weston obiecał pokryć koszty leczenia Rogera, Stella spodziewała się dziecka. Musiała ciężko pracować dla ich dobra.
Yvonne westchnęła i oparła się o dystrybutor wody. – Po prostu powiedz mi, jeśli masz jakieś kłopoty. Lubię cię jako człowieka, a poza tym pracujemy razem, więc nie musisz się krępować.
Stella wytarła rozlaną wodę ze stołu chusteczką i uśmiechnęła się. – Rozumiem.
Yvonne miała bezpośrednią osobowość i wspaniały wygląd. Choć mogła nie wydawać się przyjazna, była bardzo lojalną osobą.
Z tego właśnie powodu Stella nie chciała sprawiać jej kłopotów.
Widząc, że Stella nie chce powiedzieć więcej, Yvonne nie naciskała.
Poklepała Stellę po ramieniu i wyszła bez słowa.
Wtedy Stella spojrzała na zaczerwienioną plamę na grzbiecie dłoni, oparzoną gorącą wodą, i popadła w odrętwienie.
Czuła, jak ból powoli przepływa przez jej żyły, przez skórę, a potem rozprzestrzenia się dalej, aż do kości.
Westchnęła, a jej oczy przekrwiły się.
Jakby w jej sercu tkwił cierń; ból był nie do zniesienia, ilekroć o tym myślała.
Ale nie miała czasu na smutek. Musiała poczekać, aż skończy się praca, zanim będzie mogła się porządnie wypłakać.
...
W posiadłości rodziny Cohenów obie rodziny były teraz bliżej niż kiedykolwiek, jako że wkrótce miał odbyć się ślub.
Rodzice Westona jeszcze nie wrócili z zagranicy. Ponieważ rodzina Cohenów bardzo przejmowała się małżeństwem, Weston przebywał głównie w ich posiadłości, poza czasem spędzanym w biurze.
Stał na balkonie i masował skronie, czując zmęczenie.
Drzwi do jego pokoju zostały pchnięte.
Zakładając, że to służący, zapytał: – O co chodzi?
Ręka Guinevere na futrynie drzwi zacisnęła się, zanim przywołała na twarz uśmiech. – Czy nie mogę cię odwiedzić bez powodu?
Wkrótce mieli wziąć ślub, a jej brzuch stawał się coraz większy, ale to zabawne, że wciąż spali w oddzielnych pokojach.
Rodzina Cohenów była zajęta planowaniem ich ślubu. Matka Guinevere zakładała, że będą spać razem, więc kiedy Weston wspomniał, że woli spać w pokoju gościnnym, miny rodziców Guinevere natychmiast zrzedły. Guinevere zdenerwowała się tym i przez kilka dni była obrażona na Westona.
Niestety, to Babcia Cohen przemówiła Guinevere do rozsądku. – Mamy w domu wielu ludzi, twoje ciotki i wujkowie patrzą. Skoro oboje nie jesteście jeszcze małżeństwem, sensownym jest spać w oddzielnych pokojach. Co więcej, Weston jest wciąż młody i pełen wigoru, a ty jesteś w ciąży...
Potem uśmiechnęła się znacząco i poklepała Guinevere po dłoni. – A co, jeśli przypadkiem przesadzicie i skrzywdzicie dziecko?
Guinevere zarumieniła się i spuściła głowę, ale w ustach czuła gorycz.
Babcia Cohen próbowała ją tylko pocieszyć w pierwszej części swojej wypowiedzi. Mieli już razem dziecko przed ślubem, więc wydawało się zabawne, że martwią się o wspólne dzielenie pokoju przed ślubem.
Co do drugiej części wypowiedzi Babci Cohen...
Guinevere westchnęła ciężko. Patrząc na uderzająco wysoką postać stojącą na balkonie, mężczyzna ten potrafił wyglądać dumnie i dostojnie nawet w prostej białej koszuli. Z twarzą, która była o wiele bardziej wykwintna niż u popularnych celebrytów, i tak nieskazitelnymi rysami, ten człowiek mógł z łatwością przyciągnąć uwagę wszystkich nawet bez swojego pochodzenia, bogactwa, umiejętności i możliwości.
Guinevere wzięła głęboki oddech, gdy nagle w jej sercu wezbrało uczucie strachu i impulsu.
Chwilę później podeszła do niego i objęła go w pasie. – Weston... Nie robiliśmy tego od tamtej nocy. Wypiłam wtedy za dużo, więc nie pamiętam, co się stało. Gdyby nie to, że zaszłam w ciążę, uznałabym, że to był tylko sen...
Zaraz po tym, jak to powiedziała, poczuła, że mężczyzna sztywnieje, jakby odrzucał go jej dotyk. Serce jej zamarło.
Zamknęła oczy i odrzuciła na bok swoją godność, by wymamrotać: – Weston, jestem w szóstym miesiącu. Lekarz mówi, że możemy, jeśli będziemy delikatni. Chcę...
– To nie jest ważne – przerwał jej łagodnie Weston. Brzmiał uprzejmie i cierpliwie, ale w jego tonie była nuta dystansu. – Gwen, nie ma potrzeby, żebyś podejmowała nadmierne ryzyko.
Jego słowa brzmiały troskliwie, ale sprawiły, że serce Guinevere zamarzło.
Cofnęła ręce, gdy wrócił jej rozsądek. Następnie uśmiechnęła się do niego. – Masz rację. Mamy przed sobą całe życie, więc nie ma pośpiechu.
Mimo tych słów, jej oczy były pełne niechęci.
Chciała go zapytać, czy był równie wstrzemięźliwy, gdy był ze Stellą.
Czy oni... robili to w czasie, gdy byli małżeństwem? Musieli...
Skoro mógł to robić ze Stellą, dlaczego nie mógł z nią?
...
Po wyprowadzce z Rezydencji Stardust, Stella wynajęła dwupokojowe mieszkanie w pobliżu szkoły artystycznej.
Miejsce nie było duże i mimo nazwy „dwupokojowe”, była to w rzeczywistości kawalerka przedzielona ścianką działową. Czynsz był też tani.
Chociaż mieszkanie było dość proste, przynajmniej miała teraz gdzie się zatrzymać. Wynajmie mieszkanie z dwiema sypialniami, gdy Roger wyjdzie ze szpitala, ale na razie nie musiała żyć w luksusach.
Jej życie się ustabilizowało, a Weston w końcu skontaktował się z nią, by sformalizować rozwód.
Kiedy Stella dotarła do urzędu, Westona jeszcze tam nie było.
Umówili się punktualnie na 14:00, ale czarny Maybach Westona pojawił się dopiero o 14:15.
Z samochodu wysiadł nie tylko Weston. Była tam też Guinevere, która wyglądała oszałamiająco jak zawsze. Jej brzuch był teraz znacznie bardziej widoczny, a wysiadając z samochodu, nawet się zachwiała.
Weston ostrożnie ją podtrzymał. Jego zachowanie dowodziło, jak bardzo był wobec niej opiekuńczy, a cierpliwy wyraz jego twarzy był czymś, czego Stella nigdy wcześniej nie widziała.
– Przepraszam, długo czekałaś?
Guinevere powoli podeszła do niej i uśmiechnęła się. – Moglibyśmy być na czas, ale spóźniliśmy się nieco przeze mnie...
Stella zerknęła na nich obojętnie i skinęła głową. – Przejdźmy do rzeczy.
Spojrzenie Westona padło na jej twarz. Kiedy nie dostrzegł na niej żadnego wyrazu, odwrócił wzrok i poszedł za nią do urzędu bez słowa.
Kiedy brali ślub, otrzymali tylko akt małżeństwa.
Teraz, gdy brali rozwód, procedura była równie prosta. Nie było między nimi nawet żadnej zbędnej interakcji.
Stella zdała sobie wtedy sprawę, że akty rozwodu są tego samego koloru co akty małżeństwa – białe.
Byłoby lepiej, gdyby były czarne, bo wydawałoby się to bardziej adekwatne do tego, co teraz czuła.
