Weston zrobił w końcu kilka kroków naprzód i usłyszał dobiegający z oddali śmiech.
– Znowu pokłóciłeś się z tatą?
To był Xavier, który pojawił się jakby znikąd. Jego oczy błyszczały przebiegłym sprytem, gdy strzepywał kurz z ubrania. Jako syn rodziny Fordów, rozpieszczany od najmłodszych lat, miał w swoich gestach pewną ogólną nonszalancję. Widać było, że nigdy nikogo się nie bał.
– Ty draniu! – w
















