Punkt widzenia Gideona
Gdy wszedłem do apartamentu, Valeria natychmiast wstała. Jej ruchy były spięte i pełne rezerwy. Zauważyłem, jak szybko przeciera twarz, próbując ukryć wymowne ślady łez. Choć nigdy by się do tego nie przyznała, widziałem, że płakała.
Miała w sobie tę cichą, niezłomną siłę, która nie pozwalała na okazywanie słabości, i szczerze mówiąc, podziwiałem ją za to. Było w niej coś gł
















