Z perspektywy Valerii
Wzrok Kaelena prześlizgnął się po mnie, pełen sceptycyzmu, lecz jednocześnie zaintrygowany. – A jak zamierzasz dotrzeć na Okcydent? Jak chcesz tam przetrwać, bez grosza przy duszy, bez ochrony? – W jego głosie pobrzmiewała zjadliwa nuta, jakby wyzywał mnie, bym się zawahała.
Spojrzałam mu prosto w oczy. – Będę szła na pieszo tak długo, jak dam radę. Ktoś w końcu okaże mi lito
















