Gdy jechaliśmy, łagodny szum samochodu ukołysał mnie do niespokojnego snu. Koszmary jednak nigdy nie były daleko, pełne przebłysków Borealu – zimnego i nieustępliwego, zupełnie jak to, w jaki sposób mnie potraktowali.
Mój umysł odtwarzał najsurowsze momenty, sprawiając, że wzdrygałam się na wspomnienie ich twarzy, pustych obietnic, tego, jak obrócili się przeciwko mnie bez chwili wahania. Wierzyła
















