Nocą sen nie był naszym sprzymierzeńcem. Przypominał raczej cień, który z nas kpił, gorzkie przypomnienie pokoju, który utraciliśmy. Każda minuta ciągnęła się, nieskończona i ciężka, gdy nasze umysły krążyły wokół jednej bolesnej myśli – gdzie była Valeria? A jeśli marzła? A jeśli była ranna? Każda możliwość rozdzierała mnie na kawałki i jedyne, co mogłem robić, to nie spać i tkwić w swoim pokoju,
















