Z perspektywy Valerii
Spokój, który teraz mieliśmy, był kruchy, utrzymywany przez niewypowiedziane słowa i ostrożne kroki. Nie chciałam ryzykować, że go zniszczę, broniąc człowieka, którego większość uważała za zagrożenie. Postanowiłam zatrzymać swoje myśli dla siebie, niezależnie od tego, jak bardzo we mnie buzowały. Mój ojciec odszedł, a bez mojego własnego wilka, Meridia była bezpieczniejsza w
















