Sylvie POV
Rozpoczęłam poranek z promiennym uśmiechem, a wciąż żywe wspomnienie wczorajszej pizzy i rzadkiego, szczerego śmiechu dzielonego z moim bratem, Declanem, wciąż ogrzewało moją pierś. Po raz pierwszy od, jak się wydawało, wieczności, pobudka nie była przykrym obowiązkiem. Dom wydawał się lżejszy, cienie w kątach mniej groźne. Odrzuciłam kołdrę, ubrałam się w pośpiechu i wybiegłam na koryt
















